DM

Uczucia

To co odróżnia uczucia od emocji jest indeks sytości, termin przydatności do spożycia oraz gęstość odżywcza.

W tym wpisie starałam się pokazać mniej więcej, że indeks sytości emocji jest niski, termin przydatności do spożycia krótkotrwały, a gęstość odżywcza niska, ponieważ wartość emocji jest jedynie kaloryczna.

Uczucia natomiast … uczucia zarówno sycą jak i mogą leżeć w lodówce długo. Jak bardzo długo, to wy sobie nie zdajecie sprawy.

Zwłaszcza miłość.

I jest to jedyne uczucie które powinno leżeć w waszej lodówce.

Ponieważ.

Sytuacja na arenie międzynarodowej jest dość napięta, a miłość to najpotężniejsza z broni, jaka została do tej pory wynaleziona. Stąd też uważam że należy inwestować w miłość. Jest w stanie skruszyć każdy mur, zwłaszcza taki, którego spoiwem są nieporozumienia między ludźmi. A o nieporozumienia bardzo łatwo.

Tak na marginesie uważam, że drugą kwestią w którą powinniśmy inwestować jest jedzenie. Ale to taki mój zawodowy konik. Świr. Tak czy inaczej.

Nie mamy w życiu nieskończonej ilości czasu aby wyjaśniać porozumienia, mamy za to praktycznie nieskończoną możliwość do ich wywoływania. Ponieważ jesteśmy tylko (i aż) ludźmi.

Stąd też, aby uprościć sprawę, a raczej po to żebyśmy się wszyscy nie pozabijali, wymyślono jeden jedyny skuteczny sposób na rozwiązywanie konfliktów.

Miłość. Potężne uczucie.

Tyle że, od kiedy wynaleziono człowieka, pewne konflikty i nieporozumienia są niezmienne, wręcz klasyczne. W tej materii nie jesteśmy w stanie wymyślić nic nowego. Ponieważ ich źródłem jest człowiek.

A raczej, jego czułe struny. Zwłaszcza jeśli chodzi o piosenkę, jaką jest uczucie między mężczyzną a kobietą. Bo chyba o niczym innym nie napisano do tej pory piosenki? No może o świętach, ale w teledyskach też występują głównie szczęśliwe pary, a w okresie świątecznym dokonują się cuda miłości. Tak czy inaczej.

O ile granie na nerwach może być metodą na dotarcie do uczuciowej sfery człowieka, tak nie uważam by była to przyjemna do słuchania melodia. A obserwując co i jak, stwierdzam że większość z nas nie uważała na lekcjach muzyki. Ponieważ, aby zgrać się w miłości z drugim człowiekiem, musimy wiedzieć że brzmi on na trzech poziomach melodii.

Emocje, uczucia i miłość.

Pozwólcie że dla przykładu użyje hipotetycznej, acz prawdopodobnej sytuacji. I o ile jest ona zarówno przerysowana, tak jest dość prawdopodobna.

Lecimy.

Pewien pan zawrócił pewnej pani w głowie, ponieważ taki miał zwyczaj względem kobiet. Pani też do znowóż do najbrzydszych nie należała, w dodatku wybuchowy charakter miała. Cóż, nad nim jednak panowała, ponieważ zdawała sobie sprawę z różnicy pomiędzy emocjami a uczuciami. A emocjami karmić ani siebie, ani innych ludzi nie lubiła. Po co. Dość emocji wokół mamy.

Tyle że ten pan uwielbiał jeść emocje. Zwłaszcza dostarczane mu przez nie takie brzydkie znowóż kobiety. Stąd też powstał dość duży ambaras, gdyż było dwoje, ale innych rzeczy chcieli na raz. On emocji, ona uczuć, nie szło się dogadać.

Pan ów, wychodził z siebie i szedł tam i z powrotem aby postawić panią w sytuacji dostarczającej mu emocji. Ponieważ znawcą kobiet był nie z tej ziemi, wiedział co i jak w tej materii robić. Dostał więc śmiech, dostał więc łzy, ale jednego nie dostał. Nie dostał od niej w ucho pstryk.

A chciał, bo była to jedyna emocja jakiej nigdy od żadnej kobiety nigdy nie dostał. A czuł, że miałby się czym chwalić przed kolegami, ponieważ tak jeździł po uczuciach pani, że skończyć się to powinno co najmniej na głowie kilkoma szwami.

Myślał, kombinował, jakby tu na swoim postawić, żeby pani stanęła twarzą w twarz z nim i wzrokiem oraz czynami chciała go zabić. A tam zabić. Pani miała pianę toczyć z ust i łzy z oczu, a on krople krwi z rozbitej głowy ronić, po czym szwy jego głowę miały zdobić. Ale jak to zrobić? Jak szwami chirurgicznymi autorstwa owej pani swą głowę ozdobić?

Sytuacja się raz nadarzyła, że w kawiarni, ale też trochę barze, pani owa ze znajomą ucinała pogawędkę. Pan ucieszył się był, że złapał rybkę na wędkę. Stanął więc przy niej w owym kawiarniobarze, czekając aż pazurki pani rozwalając mu kufel piwa na głowie pokaże.

I gdyby tak się stało, wtedy byłaby emocja. Pan byłby najedzony.

Tyle że pani, po rozum do głowy była poszła, że w skutkach ta awanturka byłaby tragiczna, więc lepiej, że do skutku nie doszła. Bo cóż z tego że zemsta się dokona, ona da upust emocjom, od piwa się będzie lepić podłoga, on krople krwi uroni, jak … nie ten rodzaj powinien zostać użytej broni.

Siadła więc dnia następnego, w tym samym kawiarniobarze, przy ciastku i kawie, i jeszcze nie skończyła konsumpcji, a już plan miała w głowie ułożony prawie.

Uczucia? Aby wyrazić uczucia wobec owego pana, nie wystarczy piana z jednego kufla piwa mu na głowie rozlana. Tu potrzeba całego baru. I to z klubu ekskluzywnego! A raczej, półki najwyższej, tej z najdroższymi alkoholami. Dostałaby się tam, stukając po przeszklonej powierzchni kontuaru swoimi obcasami, dosięgając do flaszek za pomocą kija baseball’owego. Bardzo głęboka satysfakcja okazania uczucia gwarantowana, dużo uczucia zadowolenia z siebie, zwłaszcza ze była by ta awanturka na rachunek szanownego pana.

Jak wymyśliła, tak dopiła kawę i wyszła z kawiarniobaru, szykować się do wykonania swojego planu. Po czym, zanim jeszcze dotarła do domu, przebierać obcasy, zastanowiła się czy jest potrzebne takie widowisko, a jeśli tak, to komu?

No jej nie.

Postanowiła więc że ona uczucia okaże, ale po kryjomu. I to nie byle jakie uczucie okaże, ale najbardziej odżywcze uczucie na jakie poznała przepis do tej pory, panie szanowny, karmiony do tej pory emocjami.

Przepis na miłość.

I choć ma ochotę mu ten kufel na głowie rozbić, i ma ochotę zrobić awanturę w klubie, tak widowisko zostawi innym paniom, i pierwszym w kolejce i lepszym w te klocki, a jemu z miłości sprezentuje biszkopt kokosowy przyozdobiony liofilizowanymi malinami.

A potem, dla relaksu, pójdzie na spacer. Stukając po bardziej sprzyjających okolicznościach przyrody swoimi ulubionymi obcasami.

Nie czekając tym samym na zwrotną informację od pana, czy biszkopcik wystarczył był by go nakarmić, a zastanawiając się nad tym co potrzeba będzie do kaczki w sosie chrzanowym.

The end.

Stąd też moje pytanie, czy umiecie piec biszkopcik? Na przykład z mąki kokosowej?

Jeśli nie, to wykorzystajcie ten przepis. Jest super prosty, super szybki, i dostarcza wszystkiego – emocji, uczuć i miłości. I co najważniejsze – samych pozytywnych.

Bo taka najsłuszniejsza prawda.

Jeśli ktoś lub coś was ożywia – to jest emocja. Jeśli to ożywienie porusza wasze czułe struny – to jest uczucie. A jak jest uczucie, to powinna być miłość.

I tym właśnie bardziej powinna być miłość, jeśli ożywia was wkurzenie, a skutkiem grania na waszych strunach jest zasmucenie, czy inne wasze serca zranienie.

Bo wiecie co? Strasznie dużo podłych, smutnych, tanich ludzi dookoła, którzy nie potrafią ani gotować ani cieszyć się życiem, ponieważ odżywiają się emocjami. Pokażcie im, że nie tędy droga. Ktoś musi.

Że trudniejsza? No co wy. Aaaa, bo nie wiecie jak prosty jest przepis na biszkopt kokosowy.

Zasada pieczenia biszkoptu z jakiejkolwiek mąki jest w zasadzie prosta. Na jedno użyte jajko – jedna łyżka mąki. Czy większa, czy mniejsza – zależy od jajka i lekkości biszkoptu którą chcemy finalnie uzyskać.

Białka ubijamy na sztywną pianę, żółtka ubijamy na gładki krem. Można dodać cukru zwykłego, trzcinowego, melasy buraczanej. Nie zapominamy o dodaniu szczypty sody oczyszczonej.

Wymieszane ze sobą delikatnie składniki umieszczamy w formie do pieczenia wyłożonej papierem.

Wsadzamy do piekarnika na jakieś 15-20 minut, w temperaturze 180 stopni Celsjusza.

Po przekrojeniu efekt powinien być chociażby taki.

Ładnie układamy na talerzu, obsypujemy kakao i dekorujemy owocami.

Maliny liofilizowane. Ciekawy, choć drogi jak cholera wynalazek.

Wybaczcie proszę że post dzisiaj rymowany, ale …

… naczytałam się w życiu Szekspira, i stąd wiele hałasu o nic.

D.M.