DM

Skruszona Królowa Crumble

Jest takie powiedzenie „mieć płacz na końcu nosa”. Dzieje się tak kiedy mamy wszystkiego dość, ale chcemy, albo sytuacja wymaga by zachować pozory dzielności. Wiele razy byłam w życiu w takiej sytuacji.

Ludzka powłoka cielesna jest bliska rozpadnięcia się na milion kawałków, a grozi to odsłonięciem duchowej warstwy naszego człowieczeństwa. Żywego, bijącego serca. 

A to serce, dopiero to serce jest podatne jest na zranienia. Noga się zagoi, ręka się zagoi, ba, nawet głowę da się wyleczyć. Ale zranione serce, to latami będzie bolało. Stąd też, przyobleczone zostało ono zarówno w dzielność, jak i ciało. I trzeba dbać o ciało, żeby łatwiej znosiło chwilę, w której serce zabolało.

Nie oszukujmy się, świat to nie bajka, i o sytuacje kiedy mamy już wszystkiego dość niezmiernie łatwo. Ale łatwo również dać się rozżaleniu i smutkowi ponieść, co zaprowadzić nas może do sklepu spożywczego, wprost przed półkę ze słodyczami. A wtedy hulaj dusza, piekła nie ma, czym Żabka bogata. 

Na dzień następny, po takim, skąd inąd zrozumiałym i zupełnie normalnym upadku na duchu, wyrzuty sumienia wykrzywiają nasze samowidzenie. Temu się nie da zapobiec. Jesteśmy tylko i aż ludźmi, co znaczy że nie jesteśmy zrobieni z kamienia. A to niestety wydłuża proces gojenia się serca. Przed tym nie da się uciec, ani zapobiec. Musi się zagoić.  

Ale, da się zapobiec impulsywnej wycieczce do pobliskiego spożywczaka, w celu splądrowania ichniego zaopatrzenia w słodkości. 

Wystarczy być w posiadaniu w lodówce surowego ciasta z tego przepisu, oraz jakichkolwiek owoców. 

Już sama świadomość tego, że jesteśmy w posiadaniu owych dobrodziejstw w lodówce powinna przywrócić godną królowej nadzieję, że … ogarniemy. 

Że cokolwiek badziewnego wyleje się nam na głowę, my – wiemy gdzie mamy wiadro i mopa i posprzątamy, chociaż by to nie była nasza ani wina, ani nasza odpowiedzialność, ani kolej. 

Wiele razy byłam w takiej sytuacji w życiu, że serce miałam pokrojone na kawałki, i wiem jak jest. Ja przybieram wtedy minę zimnej skąd inąd królowej, zakładam ładne okulary przeciwsłoneczne i nikt, ale to nikt w promieniu setek kilometrów nie pozna, że moje serce zaczyna się łamać i zaraz będzie szlochać.

Więc ty się pospiesz pani, pani opiekunko serca, i pędem do domu. Nie ma sensu się zatrzymywać przy żadnej półce ze słodyczami. W domu zjemy crumble.

Ogarniamy składniki

A potem ogarniemy.

Widzicie te pestki? Po zjedzeniu crumble właśnie takiego rozmiaru będą wasze problemy.

Mieszamy i zapiekamy w temperaturze około 180 stopni Celsjusza przez kilkanaście minut. Trzeba obserwować. I to nie dla tego że się może przypalić, czy coś, ale dla tego, że od patrzenia jak się crumble piecze serce samo się goi.

Done.

Uściski i buziaki

Jak się rozkręcimy, to trzeba będzie lecieć do sklepu spożywczego po słodycze. W tej wersji potrawy użyta została chałwa.

D.M.