DM

Królowa Wakame

Ta Królowa, u której dorabiam przy okazji pisania kronik żywieniowych królestwa, to strasznie ciężkie życie ma. Chodzi o króla i jego stosunek do arystokracji. Jak każdy człowiek ma prawo stracić panowanie nad emocjami.

Tyle że, to król. I jak straci panowanie nad emocjami, to może sobie na wiele pozwolić.

No i ostatnio arystokracja na dworze tak mu nadszarpnęła gronostajów przy wizytowym płaszczu, że aż królowa nadszarpnęła koronek przy halce wystającej spod sukni biegnąc do mnie.

I mówi, że król chce zrobić kolację proszoną dla wszystkich przedstawicieli tej warstwy społecznej i nakarmić towarzystwo arszenikiem z lodami. O smaku tortu truskawkowego.

Kiwnęłyśmy głowami z królową z uznaniem dla misternie utkanej przez króla smakowej intrygi, i siadłyśmy razem żeby się zastanowić co z tym fantem zrobić. Postanowiłyśmy uderzyć w ten sam deseń, czyli smak, plus fakt, że nawet trzy królestwa dalej nie ma tylu grabarzy, a zima nie zapowiada się sroga.

I jak każde wkurzenie jest tylko chwilowe, tak epidemia może zająć dłuższą chwilę, i będzie potrzebne jeszcze więcej grabarzy, i tak koło się zamknie, więc nie ma co truć wszystkich na dworze, sypiąc arszenik do lodów. Chociażby o smaku tortu truskawkowego.

Królowa wzięła kilka głębokich oddechów i udała się z poselstwem do komnaty króla. W jaki sposób wynegocjowała u niego zgodę na użycie zaproponowanego przeze mnie sposobu, aby król dał upust emocjom – nie wnikam, ale uzyskała zgodę.

A zaproponowałam również dodatek dziwnych substancji do żywności, tyle że w postaci glonów.

Wystarczy wsypać i czekać aż nasiąkną.

I szczerze? Większą i bardziej złośliwą satysfakcję z tego zaczerpnie.

Ponieważ ta arystokracja rozpuszczona jest strasznie od jedzenia lodów, więc miny, jakie będą stroić przy jedzeniu glonów – bezcenne. Tortury psychiczne godne oglądania przy misce dobrych lodów.

Tyle że, ja nie rozumiem tej arystokracji.

Ja tam glony lubię.

D.M.